180 stopni



Nie chce tu pisac, nie lubie juz. Ten blog kojarzy mi sie z nim, przywoluje tak wiele wspomnien, choc tak bardzo juz nie rozpamietuje, doszlo do mnie, ze to juz, ze to koniec, ten najprawdziwszy z prawdziwszych - jak na filmach. I tu sie urywa historia, pokazuje sie napis: THE END i rozpoczyna sie poczatek czegos innego. To zaskakujace jak szybko wszystko moze sie obrocic do gory nogami. Ktos kto byl calym swiatem nagle staje sie dla mnie niemalze tak obcy jak tysiace przechodniow ktorych codziennie mijam idac po ulicy. Nie do pojecia jest to, ze przy nawet krotkim dialogu zastanawiam sie: GDZIE JEST TAMTEN CZLOWIEK?
onusia 2005-05-31 15:09:29
skomentuj (31)